UnderMaster – recenzja

Zło nie umarło, a przeniosło się do ciemności podziemnego świata. Nie można go pokonać? Zatem najwyższy czas, żeby się do niego przyłączyć zostając panem mrocznego świata.

ROZGRYWKA
Kto wcześniej grał w Dungeon Keeper, z całą pewnością polubi też UnderMaster. Idea całej rozgrywki, w obu przypadkach jest praktycznie identyczna. Grę rozpoczynamy od obszernego „samouczka”. Warto przejść ten etap w całości, w przeciwnym wypadku fabuła gry może wydawać się nieco zawiła. Dobrą wiadomością jest fakt, że twórcy gry postarali się o polską wersję językową – jest to duże ułatwienie, szczególnie dla młodszych graczy, do których de facto UnderMaster jest adresowany.
Gracz staje na czele podziemnego imperium, które w początkowej fazie gry nie jest szczególnie rozbudowane, a ogranicza się jedynie do kilku jaskiń i sieci łączących je korytarzy. Z pomocą usłużnych koboldów powoli powiększamy naszą przestrzeń. W późniejszej fazie gry spotykamy też inne stwory, jak pracowite gobliny, które w swoich warsztatach wyrabiają niezbędne dla nas narzędzia.

STRATEGIA
Myli się ten, kto sądzi, że UnderMaster bazuje na walce o dominację w podziemnym świecie. Cel gry jest zupełnie inny. Gra jest nastawiona na budowanie kolejnych poziomów, dekorowanie swoich pomieszczeń i rekrutację nowych jednostek.
Szata graficzna przedstawia się korzystnie, a „potworne” postacie raczej nie wywołają w nikim przerażenia, dzięki czemu do rozgrywki mogą zasiąść nawet najmłodsi gracze.